Rynek transportu drogowego w ciągu ostatnich kilku lat zmienił się diametralnie. Z roku na rok zwiększa się wolumen ładunków, oferowanych przez polskich producentów, otwierają się nowe kierunki transportowe. Coraz większe znaczenie mają systemy zarządzania łańcuchem dostaw, internetowe platformy transportowe, telematyka. Tradycyjna spedycja przestaje przy tym być potrzebna. Żeby utrzymać się na rynku, musi albo zmienić model biznesowy, albo się przekształcić i dostosować do rynku. Pytanie tylko, w jaki sposób.

Praca spedytora, jak wiadomo, do łatwych nie należy. Na szczęście w dobie nowoczesnych technologii zmienia się również jego rola w łańcuchu dostaw. Coraz rzadziej wykorzystujemy w pracy narzędzia tradycyjne, takie jak Excel, kalkulator, notatniki. Coraz rzadziej wykonujemy też telefony do przewoźników i piszemy nawet mniej maili. Dziś się liczy tylko czas.

Usługi spedycyjne wchodzą na nowy tor

Na zmianę pracy współczesnego spedytora mają wpływ głównie dwa czynniki: rozwój gospodarki oraz rozwój technologii. Żeby móc utrzymać się na rynku i skutecznie rozwijać dalej działalność, spedycje powinny uważnie śledzić najnowsze tendencje oraz ukierunkowania rynku transportowego i odpowiednio na nie reagować. Dlaczego? Składa się na to kilka ważnych powodów.

1. Potrzeba sprostania zapotrzebowaniom transportowym

Zgodnie z danymi GUS, w 2017 r. wartość  produkcji sprzedanej ogółem wyrobów własnych producentów (produkty przetwórstwa przemysłowego, górnictwa i wydobywania) wyniosła 1,1 mld zł, co w porównaniu z  2016 r. oznacza wzrost na poziomie ponad 9 proc.

W ubiegłym roku zaobserwowano również wysokie tempo wzrostu przewozów ładunków wszystkimi rodzajami transportu. Według danych GUS,  dynamika transportu ładunków osiągnęła wynik najlepszy od co najmniej dziesięciu lat. Dla porównania, w 2016 r. transportem drogowym przewieziono 303 mln tkm, natomiast w 2017 - już 348 mln tkm. Przewozy towarów wzrosły najbardziej w transporcie lotniczym i drogowym.

Co to oznacza dla spedytorów? Oczywiście, większy wolumen ładunków, więcej zleceń, więcej możliwości. A także potrzebę optymalizacji zasobów firmy pod względem kontrahentów (przewoźników) oraz ich floty.

2. Potrzeba optymalizacji narzędzi i pracy spedycji

Zwiększająca się produkcja to jednocześnie wzrost zapotrzebowania na usługi transportowe. W celu minimalizowania pustych przebiegów i dostarczania załadowcom wolnych pojazdów spedycje muszą być przygotowane na to, że im szybciej i sprawniej zorganizują transport, tym większą wartość - też finansową - zaproponują właścicielom ładunków. Czego zatem załadowcy oczekują od firm spedycyjnych?

- planowania transportu z wykorzystaniem danych historycznych (np. podstawienie większej liczby wolnych pojazdów w relacji Polska-Niemcy w okresie, w którym w latach ubiegłych było duże zapotrzebowanie na wolne ciągniki),

- szybkiej wyceny zlecenia transportowego oraz możliwości szybkiego zlecenia transportu, bez potrzeby wykonywania zbędnych połączeń czy kontaktowania się w jakikolwiek inny sposób z firmą (szczególnie w branżach, generujących duży potencjał produkcyjny, na przykład automotive),

- możliwości monitorowania statusu zlecenia wraz z dostępem do narzędzi, umożliwiających precyzyjne śledzenie ładunków w czasie rzeczywistym.

Stawki transportowe mają znaczenie drugorzędne

Budowanie przewagi konkurencyjnej, opartej na niskich stawkach transportowych,  to już model dziś nieaktualny. W sytuacjach kryzysowych (np. w okresie przedświątecznym) większe znaczenie dla załadowcy ma szybkość dostawy, transport w systemie door to door czy wgląd w proces przewozowy, niż koszt transportu. Szczególnie teraz, kiedy chińskie szlaki i popularyzacja transportu intermodalnego otwierają przed polskimi przewoźnikami możliwości zdobywania nowych zleceń (władze Chin i Unii Europejskiej przygotowują warunki dla nowych korytarzy, co zwiększy przepływ ładunków na tych relacjach).

- Czasy budowania przewagi konkurencyjnej na niskich kosztach pracy to już przeszłość. Trzeba zatem mocniej ruszyć głową. Należy zadbać o partnerskie relacje, żeby móc przejść przez czas zmian odpowiedzialnie i bezpiecznie – mówiła w ubiegłym roku na konferencji “Logistyka 4.0. Efektywnie do celu” Aleksandra Kocemba, ekspert ds. transportu intermodalnego w Grupie Raben.

Zgodnie z danymi zrzeszenia Transport i Logistyka Polska, w 2017 r. odnotowano wzrost stawek frachtów (w porównaniu z 2016 r.) o 7-8 proc. Powodem tego z jednej strony są rosnące koszty prowadzenia działalności, z drugiej natomiast - zmieniające się potrzeby przedsiębiorstw, oferujących ładunki. Większość załadowców jest w stanie zapłacić więcej, byle tylko uniknąć przestoju towarów i szybciej dostarczyć produkcję do odbiorcy.

Odpowiedź na potrzeby załadowców - spedycja cyfrowa

Znaczenie firm spedycyjnych, wbrew pozorom, nie spada. Wręcz przeciwnie. Nawet jeśli w spedytorzy krajowi zmienią nieco charakter swoją działalności i zaczną budować własny tabor, popyt na ich usługi będzie rosnąć. Chociażby z powodu firm zagranicznych, które organizują przewóz produkcji z takich regionów, jak Chiny, Bliski Wschód czy Azja Środkowa, a które na rynku europejskim mają pozycję tak słabą, że muszę korzystać z usług kontrahentów lokalnych.

Powyższe destynacje to są kierunki, z których przepływ ładunków do UE rośnie z każdym rokiem. Najlepszym tego dowodem jest zmniejszająca się przepustowość korytarza transportowego z Chin, przebiegającego przez Kazachstan, Rosję, Białoruś, Polskę i Niemcy. Popyt na towary z tych rynków jest tak duży, że najbardziej rozbudowany szlak z Chin do Europy już nie jest w stanie temu sprostać. Należy zwrócić uwagę na to, że relacje te “obsługują” właśnie firmy spedycyjne.

Rozwój współczesnych spedycji będzie się zatem odbywać dwutorowo: z jednej strony orientacja na lukratywne kontrakty i popularyzujące się korytarze transportowe, z drugiej natomiast - oferowanie takiego produktu, który pozwoli załadowcy na szybką wycenę, zlecenie i monitoring transportu. Przykładem takiego produktu może być właśnie spedycja cyfrowa.

Jak funkcjonuje spedycja cyfrowa?

Spedycje internetowe oferują bardzo prosty moduł współpracy. Załadowca wprowadza na stronie internetowej parametry ładunku i inne potrzebne do zrealizowania transportu dane, po czym automatycznie otrzymuje wycenę zlecenia. Koszt szacuje algorytm, które uwzględnia liczne czynniki - kierunki, długość trasy, okres. Jeśli cena za transport jest odpowiednia, załadowca składa zlecenie transportowe, które trafia do odpowiedniego przewoźnika. I to wszystko. Pojazd już jest zarezerwowany, wystarczy tylko dokonać płatności. Dalsze czynności przejmuje spedytor.

Cyfryzacja zagościła w transporcie na dobre. Jej postęp jest tak dynamiczny, że reakcja przewoźników i spedytorów na zmiany musi być bardzo szybka. W przeciwnym razie na rynku pozostaną tylko ci, którzy potrafili tym zmianom sprostać. Mało jeszcze znany w Polsce model spedycji internetowej to przykład odpowiedniej reakcji na postęp technologii w sektorze transportowym. Zwłaszcza, że budzi w branży spore zainteresowanie.